31/01/2012

Z nożem w ręku

W dniu 11.01 w Basingstoke doszło do napadu, w którym sprawcą był Polak. W godzinach popołudniowych, około 13:00, w przejściu przy New Road, koło parkingu Caston Yard’s został zaatakowany 17-latek, któremu sprawca groził nożem. Od nastolatka chciał telefon komórkowy oraz portfel.

Jak wynika z zeznań poszkodowanego, sprawca napaści miał ponad 20 lat, był masywnej budowy ciała i miał na głowie kaptur.

Policja opublikowała również rysopis pamięciowy napastnika, który zamieszczamy. Osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje, powinny się skontaktować z Hampshire Constabulary pod nr 101 i rozmawiać z DC Stallworthy z posterunku policji w Basingstoke. Osoby, które chciałyby przekazać informacje anonimowo (również w jez. polskim mogą zadzwonić do Crimestoppers pod nr 0800 555 111 podając hasło CS1201-7657. (KPI)

29/01/2012

Polacy jedzą znacznie więcej warzyw i owoców niż Brytyjczycy

Angielska prasa zainteresowała się niedawno ciekawym faktem: w diecie Polaków jest o wiele więcej warzyw i owoców niż w diecie Brytyjczyków. The Guardian zwrócił uwagę na dwa dominujące warzywa w kuchni polskiej: kapusta – stosowana przede wszystkim do bigosu czy gołąbków oraz buraki – najczęściej spotykane w tradycyjnym barszczu.

Brytyjczycy bardzo często nie znają lub też nie doceniają naszej rodzimej polskiej kuchni – choć coraz częściej w polskich sklepach spotkać można Anglika kupującego kiełbasę lub pierogi – dlatego fakt, że Polacy odżywiają się zdrowiej przykuł uwagę mediów do naszych tradycyjnych potraw, szczególnie w świetle ostatnich badań, których wyniki opublikowało BBC News. Wskazują one, iż Brytyjczycy spożywają średnio mniej warzyw i owoców niż wiele innych narodów europejskich. Badania przeprowadzone zostały przez Europejską Radę Informacji o Żywności (EUFIC). W ramach tych badań przeanalizowano nawyki żywieniowe w 19 Krajach Unii Europejskiej. Wśród tych krajów europejskich Wielka Brytania znalazła się na 14 miejscu pod względem ilości spożywanych jarzyn i owoców – przeciętny Brytyjczyk spożywa ich około 258g dziennie, podczas gdy średnia europejska wynosi 386g. Europejska Rada Informacji o Żywności tłumaczy, że wysoka zawartość owoców i warzyw w diecie przekłada się na obniżone ryzyko występowania przewlekłych chorób, w szczególności chorób układu krążenia, cukrzycy typu 2 oraz niektórych nowotworów.

Kampanie typu „5 a day” – zachęcające Brytyjczyków do jedzenia przynajmniej pięciu porcji owoców i warzyw dziennie oraz szeroko dostępne informacje o wartościach odżywczych na większości produktach nie przekładają się na większe spożycie jarzyn. Wielka Brytania nie spelnia nawet minimum zalecanego przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), które wynosi 400g dziennie. Uwaga, tu niespodzianka: Polska znajduje się wśród czterech krajów, które przestrzegają tych zaleceń. Badania wykazały, że spożywamy 577g warzyw i owoców dziennie. Pozostałe kraje przekraczają zalecane minimum to Włochy (452g), Niemcy (442g) i Austria (413g).

W raporcie Europejskiej Rady Informacji o Żywności czytamy: „Większość Europejczyków nie przestrzega rekomendowanej przez Światową Organizację Zdrowia ilości spożywanych warzyw i owoców.” I dalej: „Konsumpcja różni się w zależności od regionu: w południowych regionach jest wyższa niż w północnych.”

Co ciekawe, różne kraje inaczej definiują pojęcie warzyw i owoców, np. niektóre narody nie uwzględniają ziemniaków czy soku owocowego. Rozbieżności te stanowiły znaczną przeszkodę w rzetelnym opracowaniu badania, gdyż mialy one wpływ na jego wyniki.

Europejska Rada Informacji o Żywności zwraca uwagę, iż w związku z tym, że wiele organizacji państwowych przeprowadza badania mające na celu określenie ilości spożywanych jarzyn i owoców, ujednolicenie metodologii dokonywania tych badań (np. opracowanie jednakowej definicji dla wszystkich państw) znacznie zwiększyłoby ich rzetelność jak również porównywalność wyników na tle międzynarodowym. (Ewa Erdmann)

23/01/2012

Z akt sadowych

Polak, Rafal F. (lat 19), z Southampton, zamieszkały przy ulicy Shirley Road został w zeszłym tygodniu skazany za agresywne zachowanie w stanie nietrzeźwym przy ulicy Kennedy Road oraz za napaść na policjanta na służbie. Sąd wydał nakaz pracy społecznej w wymiarze 150 godz. oraz £150 odszkodowania. (EE)

Obowiązkowe alkomaty dla kierowców we Francji

Wiosną br. Francja wprowadzi nowe przepisy nakazujące wszystkim kierowcom posiadanie alkomatu w samochodzie. Zmiany w prawie ogłosił prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który prowadzi osobistą krucjatę przeciwko wysokiej liczbie śmiertelnych wypadków drogowych.

Zgodnie z nowymi przepisami, które wejdą w życie wiosną tego roku, każdy kierowca poruszający się po francuskich drogach będzie musiał posiadać w samochodzie alkomat. Ma to pozwolić kierowcom na sprawdzenie, czy nie przekroczyli dozwolonego prawnie limitu zanim wsiądą za kółko.

Cena alkomatu to rzekomo wydatek rzędu €1.50 - €2. Kara za jego brak to mandat w wysokości €17.

Sarkozy już w 2007r. ogłosił walkę z wypadkami drogowymi i obiecał, że w 2012r. liczba śmiertelnych ofiar wypadków wyniesie poniżej 3000. Jednak statystyki wykazują znikome prawdopodobieństwo osiągnięcia takiego wyniku; w 2010r. na francuskich drogach zginęło 3994 osób. W roku ubiegłym liczba ta nie uległa większej zmianie. Chociaż w ciągu ostatnich dziesięciu lat, Francja zdołała obniżyć liczbę ofiar śmiertelnych wypadków o połowę.

Niekorzystne wskaźniki statystyk postawiły prezydenta Francji pod nieco większą presją, stąd zapowiedziane zmiany w przepisach. Oprócz obowiązku posiadania alkomatów, Sarkozy ogłosił również wprowadzenie 400 nowych fotoradarów, które mają zostać zamontowane do końca 2012r. oraz zainicjowanie narodowego dnia pamięci ofiar wypadków drogowych.

Według raportów francuskiego stowarzyszenia ds. bezpieczeństwa na drogach, alkohol stanowi najczęstszą przyczynę wypadków ze skutkiem śmiertelnym – aż 28,5 procent z nich było z udziałem pojazdów prowadzonych przez pijanych kierowców. (EE)

04/01/2012

Nastolatkowie ‘pod wpływem’ leku Tantum Rosa

Grupa nastolatków zdewastowała groby na starym cmentarzu Southampton Common. Na miejscu znaleziono puste opakowania po Tantum Rosa - polskim leku przeznaczonym do higieny intymnej kobiet. Podejrzewa się, iż nastolatkowie to Polacy oraz że byli pod wpływem leku Tantum Rosa, który w wyniku intensywnego wdychania ma działanie halucynogenne.

Historia pojawiła się dziś rano w radiu BBC Solent, które apeluje do właścicieli polskich sklepów oraz rodziców o zwrócenie uwagi na nieodpowiednie stosowanie leku, zwłaszcza, iż jest on sprzedawany bez recepty.

Według informacji podanych na stronie internetowej przez producenta leku Tantum Rosa, produkt zawiera benzydaminy chlorowodorku, które wykazują działanie przeciwobrzękowe, przeciwbólowe, miejscowo znieczulające, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Lek ten stosuje się w stanach zapalnych miejsc intymnych rozpuszczając saszetkę produktu w wodzie i przemywając miejsce, gdzie wystąpiło zapalenie.

Niestety, stosowany w nieodpowiedni sposób, Tantum Rosa może działać jako środek odurzający. Nie jest jeszcze znany dokładny mechanizm działania halucynogennego tego leku, wiadomo jednak, iż przenika on przez barierę krew−mózg i w wysokich dawkach (powyżej 500 mg) wykazuje działanie psychoaktywne. Wywołuje ona przewidzenia i przesłyszenia, zaburzenia postrzegania wzrokowego pod postacią „przeciągania” świateł, a także występowanie poświaty. Przy wyższych dawkach (ponad 1,0 g) występują intensywne halucynacje wzrokowe i słuchowe oraz spowolnienie ruchowe. Halucynacje pojawiają się w ciemnych miejscach pod wpływem bodźców świetlnych i towarzyszy im lęk. Po podaniu doustnym benzydamina szybko wchłania się z przewodu pokarmowego. Maksymalne stężenie we krwi osiąga po 2–4 godzinach.

W piśmiennictwie medycznym opisane są przypadki ostrych zatruć benzydaminą zarówno u dzieci jak i dorosłych: na Oddziale Toksykologii w Poznaniu hospitalizowano 22-letniego mężczyznę, który w celu odurzenia się spożył 1 saszetkę preparatu Tantum Rosa. Po 2 godzinach od zażycia wystąpił u niego znaczny niepokój, pobudzenie ruchowe, halucynacje. Niemożliwe było nawiązanie logicznego kontaktu słownego z chorym. Halucynacje, niepokój ruchowy i ekscytacja utrzymywały się przez 10 godzin. (Ewa Erdmann)

13/12/2011

Najpiękniejsze Jarmarki Bożonarodzeniowe w Europie

W okresie przedświątecznym europejskie miasta przeobrażają się w świąteczne miasteczka ze straganami w kształcie domków i wąskimi uliczkami ośiwetlonymi lampkami i girlandami świetlnymi. Właśnie w tym czasie warto odwiedzić te miasta, podziwiać ich piękny wystrój, skorzystać z lokalnej gościnności i oczywiście udać się na przedświąteczne zakupy.

Jarmarki bożonarodzeniowe oferują nieco bardziej tradycyjne podejście do świątecznych zakupów; bogactwo świątecznych podarunków i lokalnych specjałów w niczym nie przypomina ogromu towarów wystawianych na półkach w supermarketach, a gwar i obecność innych odwiedzających jest znacznie mniej irytująca niż sklepowy tłum. Pomimo, iż wszystkim świątecznym jarmarkom przyświeca ten sam cel, każdy z nich – w zależności od kraju i miasta - ma inny charakter, wygląd i klimat. Wybraliśmy dla Was kilka najpiękniejszych jarmarków w Europie. Może skusicie się, żeby odwiedzić któryś z nich?

WROCŁAW

Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu jest najbardziej polecanym wśród czytelników the Guardian. Brytyjczycy upodobali sobie w nim pewnego rodzaju ‘inność’ od typowych np. niemieckich jarmarków. Wrocławskie świąteczne miasteczko wije się wokół Ratusza w centralnej części Rynku i rozszerza we wszystkich kierunkach.

Odwiedzający to w większości lokalni mieszkańcy zaopatrujący się w gwiazdkowe podarki, których i w tym roku nie zabraknie: zabawki, wyroby artystyczne, rzemieślnicze i jubilerskie, a dla łasuchów łakocie: świąteczne pierniki, litewski chleb z kminkiem, kiełbasy z łosia, różne rodzaje serów oraz jadalne kasztany.

Na jarmarku będzie można spotkać postaci ze znanych bajek oraz pojeździć na kolorowych karuzelach. Nowością jarmarku będą pokazy rzeźbienia w lodzie. Ponadto każdy, kto odwiedzi wrocławski Rynek w tym świątecznym czasie będzie mógł nabyć monetę wybitą na miejscu przez mincerza czy podkowę z wymyślonym przez siebie napisem, wykutą przez kowala. Jarmark portwa do 23 grudnia.

KOLONIA

Jarmark Świąteczny w Kolonii to w rzeczywistości sześć jarmarków w jednym mieście. Cztery z nich – największe i najbardziej podziwiane – znajdują się przy gotyckiej katedrze. Wszystkie zaś stanowią bardzo ważne wydarzenie w życiu miasta i każdego roku przyciągają łącznie około dwóch milionów odwiedzających.

Drewniane stragany, lodowisko pod gołym niebem, pływający jarmark oraz jarmark średniowieczny (znajdujący się przy Muzeum Czekolady) to tylko kilka powodów, dla których odwiedzający - oczarowani urokiem świątecznej Kolonii - wracają tu każdego roku. Niemieckie jarmarki bożonarodzeniowe są najpopularniejsze wśród turystów. Poza Kolonią, najpiękniejsze świąteczne mini-miasteczka można odwiedzić w Norymberdze i Dreźnie, a także w Monachium.

Świąteczny jarmark w Kolonii trwa od 21 listopada do 23 grudnia.

PRAGA

Wybierając się do Pragi w okresie świątecznym, znajdziecie jarmark rodem z baśni. Wszystko dlatego, iż tematem bożonarodzeniowego jarmarku w Pradze jest baśń i folklor. Organizatorzy co roku zadają sobie wiele trudu, żeby stworzyć prawdziwą ‘zimową krainę’. Cóż takiego odwiedzajacy w niej znajdą? Mini zoo w stylu szopki bożonarodzeniowej, ogromną, przepięknie oświetloną choinkę, muzykę na żywo oraz przejażdżki bryczkami.

Na jarmarku będzie można zaopatrzyć się w świąteczne, lokalne specjały, dekoracje oraz gwiazdkowe podarunki, m.in. drewniane zabawki, pacynki oraz czeskie kryształy.

W odróżnieniu od innych europejskich świątecznych jarmarków, praska ‘zimowa kraina’ otwarta jest również w dzień Bożego Narodzenia oraz w Sylwestra.

BATH

Przez 18 dni urokliwe uliczki w Bath oraz tamtejszy plac znajdujący się pomiędzy opactwem a rzymskimi łaźniami przeobrażają się w raj dla zakupowiczów i poszukiwaczy świątecznej atmosfery - the Bath Christmas Market.

W samym sercu miasta wystawianych jest ponad 130 tradycyjnych chatek-straganów; w każdym z nich można znaleźć wyjątkowe, ręcznie robione wyroby rzemieślnicze, dekoracje świąteczne oraz smakołyki, czyli wszystko to bez czego Święta Bożego Narodzenia odbyć się nie mogą.

Dźwięki kolęd rozbrzmiewające z opactwa i wędrujące przez alejki jarmarku, barwne dekoracje rozświetlające wąskie uliczki Bath, a także unoszący się w powietrzu aromat grzanego wina i cynamonu pozwalają odwiedzającym chłonąć radosną atmosferę nadchodzących Świąt i dobrze się do nich przygotować.

WIEDEŃ

“Christkindlmärkte” w Wiedniu to niezwykle popularny jarmark bożonarodzeniowy, którego historia sięga aż 700 lat. W porównaniu do pozostałych jarmarków, wiedeńskie świąteczne miasteczko jest stosunkowo tradycyjne – panujący tam klimat jest radosny, romantyczny, ale i nieco nostalgiczny. Poza typowymi koncertami i szopkami, odwiedzający będa mieli okazję podziwiać ogromny kalendarz adwentowy, a dzieci wezmą udział w warsztatach wypiekania pierników i malowaniu choinkowych ozdób.

Przechadzając się wiedeńskimi uliczkami poczujecie zapachy kandyzowanych owoców, waty cukrowej, grzanego wina oraz pieczonych kasztanów, zobaczycie wspaniale ozdobioną, 27-metrową choinkę oraz drzewo, na ktorym kołyszą się świetliste serca. Ponadto kupicie świąteczne dekoracje, wspaniałe szynki, sery oraz świeże owoce oblane czekoladą. Czyż nie jest to idealny sposób na spędzenie przedświątecznego czasu? (Ewa Erdmann)